Kredyt na samochód używany – czy to się opłaca?

Przyzwyczailiśmy się do finansowania nowych aut – duża konkurencja na rynku spowodowała, że w bitwie o klienta mogliśmy liczyć na naprawdę korzystne warunki. Ostatnio podobna sytuacja dotyczy kredytów na samochody używane. Warto sprawdzić, co to dla nas oznacza.

Decyzja o zakupie auta najczęściej jest dyktowana kwestiami praktycznymi – głównie ograniczeniem budżetu. Osoby prywatne, dla których leasing nadal nie jest zbyt korzystną opcją, często chcą uniknąć tzw. „opłaty bramowej. Oznacza to, że kiedy wyjeżdżamy nowiutkim egzemplarzem z salonu, już jesteśmy na stracie. To naprawdę frustrujące. Niestety, samochód niewiarygodnie tanieje w pierwszych dwóch latach użytkowania. Co prawda każdy dealer powie, że przecież nowe auto ma gwarancję, która zapewnia spokój przez kilka lat i czystą książkę serwisową – fakt, ale to nie znaczy, że jeśli zdecydujemy się na auto używane, na pewno trafimy na powypadkowe. Kupno używanego pojazdu z pewnego źródła może być rozsądną decyzja, popartą sporą oszczędnością.

Pewnym rozwiązaniem jest kredyt na auto używane z salonu – wówczas możemy liczyć na samochód demonstracyjny albo poleasingowy, a od kiedy wielką popularnością cieszą się raty balonowe – także pokredytowy. Przeszłość auta jest udokumentowana – wiemy, kto nim jeździł i jak długo, nie ma ryzyka, że handlarz manewrował przy liczniku. Wielu dealerów zapewnia określone standardy używanych samochodów – np. Peugeot gwarantuje przebieg nie większy niż 150 000 km. Dodatkowo pojazdy sprzedawane w salonie przechodzą przegląd w autoryzowanym serwisie, z użyciem oryginalnych części na gwarancji – a to komfort prawie równy temu, jaki mielibyśmy, kupując egzemplarz prosto z fabryki. Banki samochodowe, współpracujące z dealerami mają zazwyczaj korzystne oferty kredytów na auta używane: http://www.renaultfinansowanie.pl/finansowanie/kredyt-na-samochody-uzywane-2, organizują też liczne promocje, które warto każdorazowo sprawdzać. W większości banków samochodowych możemy negocjować.  Fiat Bank przyznaje kredyt nawet wówczas, gdy nie mamy żadnego wkładu własnego, a Toyota Bank proponuje kredyt z cykliczną wymianą auta na kolejny używany albo nowy co 3-4 lata. Dodatkowo bardzo uprościły się procedury – w RCI Banque do wzięcia kredytu wystarczy dowód osobisty i potwierdzenie dochodów z 3 ostatnich miesięcy. Dużym plusem jest też fakt, że banki samochodowe najczęściej udzielają kredytu na okres do 8 lat.

Tradycyjne banki udzielają kredytu średnio na okres 84 miesięcy, czyli na 7 lat, chociaż Santander Consumer Bank finansuje zakup auta maksymalnie 12-letniego, ale nie starszego niż 16-letnie w chwili spłaty ostatniej raty. W większości placówek koszt kredytu zmniejszył się w związku ze spadkiem stopy bazowej, więc wiele banków reklamuje swój kredyt gotówkowy na dowolny cel. Eurobank da nam do 120 tys. przy oprocentowaniu tylko 2,5%, jednak w takiej sytuacji zazwyczaj spotykamy się z wysoką prowizją – 9,20%. Alior Bank udziela kredytu nawet do 200 tys. zł i gwarantuje zwrot odsetek, ale tylko jeśli spłacimy pożyczkę w ciągu pół roku, zatem jest to opcja jedynie dla osób z grubszym portfelem. Z kolei MBank kusi niecierpliwych przyznaniem kredytu nawet w ciągu 15 minut, bez wychodzenia z domu. Dodatkowym plusem jest fakt, że w większości banków możemy sami zdecydować, w którym dniu miesiąca będzie nam najwygodniej płacić ratę.

Porównując oferty, warto zwrócić uwagę na tzw. koszty ukryte. Na przykład Volkswagen Bank  pobiera 10 zł za każdy wyciąg bankowy za pełny miesiąc, a sporządzenie wyciągu z historii rachunku będzie nas kosztować 100 zł. Zwykła porównywarka kredytów może okazać się niewystarczająca, gdyż nie bierze takich kosztów pod uwagę. Tym bardziej warto poświęcić nieco czasu na samodzielne poszukiwania, nie zapominając o ofertach banków samochodowych, bo zdarzają się perełki.

Share and Enjoy:
  • Facebook
  • Poleć
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter

Be the first to comment on "Kredyt na samochód używany – czy to się opłaca?"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*


Linki w komentarzach mogą być wolne od atrybutu nofollow.

Postępuj zgodnie z instrukacjami.